Reklama:

Depresja i opuszczenie przez kogoś, kogo kocham (4)

zaloguj się, aby wykonać akcję na forum

Forum: Kółko wsparcia psychicznego

Początkujący
18-12-2023, 04:20:42

Witam. Mam 40 lat. Z pierwszego związku mam dwójkę dzieci - dwóch synów 5-letniego i 12-letniego. Dla 12-letniego jestem rodziną zastępczą, gdyż moja poprzednia partnerka mnie zdradziła, jednak wziąłem na swoje barki jego wychowanie i jej wybaczyłem. 3 miesiące po narodzinach 5-letniego syna, partnerka poszła do zakładu karnego za oszustwa, w tym także na mnie, w którym tkwi do dziś i jeszcze parę lat dłużej. Zostałem sam z dwójką dzieci i długami. Nie mieliśmy ślubu. Na szczęście wszystko zostało odpracowane i obecnie moja sytuacja materialna jest b. dobra.

W 2021 roku po śmierci mojego ojca poznałem Beatę. Była dla mnie wybawieniem z ciężkiej żałoby po ojcu. 2 tygodnie po pierwszej randce wyjechaliśmy na wspólne wakacje (nie znając się jeszcze dobrze, ale ryzykując) z jej dziećmi z małżeństwa (obecnie 9 i 15 latkowie) oraz moją mamą i jej rodzicami. Wakacje tak nas zbliżyły do siebie, że około 2 miesiące później wszyscy razem zamieszkaliśmy w moim domu. Mniej więcej do maja tego roku sytuacja była ogólnie b. dobra - wyjazdy wspólne, wakacje wspólne, wspólne życie, wspólne wychowywanie dzieci. Rodziny nasze się zaakceptowały pomimo różnicy poglądów, wszystko było b. dobrze - wiadomo kłótnie jakieś w związku były jak w każdym. W maju zaczęły się u mnie problemy psychiczne związane z depresją, która została później zdiagnozowana przez specjalistę - były to problemy związane z jakimiś traumami mojej byłej partnerki z przeszłości (sądowe walki o alimenty, odzyskanie długów), trudności i nieradzenie sobie w pracy, złe stosunki z bratem, także stresy związane z moją przyszłością z Beatą. Nie mówiłem jej o tym ostatnim punkcie - o pierwszych trzech wiedziała wszystko. Bałem się, że coś zrobię kiedyś i mnie zostawi oraz bałem się podejść do tematu ślubu z nią, nie potrafiłem rozgryżć tego tematu, gdyż jestem osobą nieśmiałą.
Początkujący
18-12-2023, 04:21:28

W czerwcu tego roku podczas spotkania rodzinnego przy alkoholu doszło do niesnasek między moją mamą i jej ojcem na tle politycznym. Atmosfera była nie taka i rodzice nasi wyszli. Zostaliśmy z jej szwagrem i siostrą - podczas spotkania cała czwórka była już mocno wypita i Beata zaczęła mnie przy nich obmawiac "że mieszkają jak menele"", co było nieprawdą i próbowałem uspokoić, żeby przestała, bo ja tak nie mówię. Śmiała się i zaczęła naśmiewać przy nich, że moja była partnerka zostawiła mnie z długami itp. Po odejściu szwagry i siotry pod wpływem alkoholu poszarpaliśmy się (ja zacząłem z tej depresji, obmawiania mnie i bezsilności w uspokajaniu jej). Zadzwoniła na policję i zgarnięto mnie na izbę wytrzeźwień. Po tej sytuacji jednak oboje przyznaliśmy się do błędów, przeprosiliśmy się, pokajaliśmy się i stwierdziliśmy, że przejdziemy przez to, tyllko musimy odstawić alkohol. Jakoś funkcjonowaliśmy do sierpnia i na początku sierpnia miewałem złe stany psychiczne, dół i zareagowałem nerwowo na jej syna. Doszło do sprzeczki słownej i Beata stwierdziła, że się natychmiast wyprowadza. Po paru dniach od jej wyprowadzki nawiązaliśmy kontakt, zaczęliśmy rozmawiać, a ja zacząłem wierzyć, że jednak mam depresję.
Początkujący
18-12-2023, 04:23:07

Poszliśmy do specjalistów - psychiatry i psychologa i faktycznie zostało to zdiagnozowane i moje zachowania stąd się też brały. Zaczęła mi pomagać, wspierać i po tygodniu wróciła do mnie do domu. Wszystko było dobrze do końca października, gdy zbytnio nie rozmaewialiśmy ze sobą i zarzuciła mi "lenistwo", a ja miałem problemy z depresją znów, pomimo,że byłem nadal pod opieką terapeutów. Jednak przeprosiłem, napisałem specjalne listy do niej i do dzieci, że są wspaniali, takie od serca i było wszystko ok. Na długi weekend listopadowy wyjechaślimy we dwójkę bez dzieci na Sycylię. W samolocie zrobiła nerwową atmosferę - wypiła whisky i robiła mi wyrzuty, że nie uczę jej angielskiego (ja nie piłem), a ona tak bardzo chce. Wszystko to przy pasażerach i dość głośno. Próbowałem ją uspokajać, nie dało to rezultatu, ale przeszliśmy do porządku dziennego. Wszystko było ok do czasu podrózy w nowe miejsce parę dni później. Podczas szukania przystanku zaczęła się naśmiewać, że ja nie potrafię nic znaleźć, że nic nie zaplanowałem itp. W ciszy dojechaliśmy w nowe miejsce, ale tam się jakoś odzywaliśmy na nowo do siebie. Wieczorem wyszliśmy na miasto i znów wkradł się alkohol. Po alkoholu zaczęła pisać do koleżanki i chwalić ją, że załatwiła jej kurs angielskiego i pokazywać, że ona jest lepsza ode mnie, bo jej pomogła w 2 dni, a ja w lata nic. Po paru niesnaskach słownych poszła w miasto i nie umiałem jej znaleźć. Szukałem, wydzwaniałem i cisza. Znaleźliśmy się pod hotelem, była zła i agresywna. Poszliśmy do pokoju w upojeniu. Ja się wtedy wkurzyłem i wyszedłem na balkon mówiąc "zaraz skoczę, jak nie przestaniesz", przyszła do mnie zaczęła mnie szarpać, potem wziąłem telefon chciałem do jej siostry napisać "że jest agresywna po alkoholu i nie da się wytrzymać", zaczęła mi wyrywać telefon i wyrzucać na podłogę, szarpać mnie za ręce i się znów poszarpaliśmy.
Początkujący
18-12-2023, 04:23:42

Poszliśmy spać w ciszy i złości i bólu. Wróciliśmy do Polski 2 później, tj. 14 listopada i ona powiedziała, że odchodzi. Spakowała dzieci, swoje rzeczy i od tej pory się do mnie nie odzywa. Twierdzi, że nie widzi przyszłości. Ja ją kilkukrotnie prosiłem o terapię dla par, bo oboje mamy problem, jednak ona wszystko scedowała na mnie i twierdzi, że ja stosuję agresję, podczas gdy oboje jesteśmy winni, ale ja chciałem i chcę to naprawić, nakazać jej i sobie stanowczo odstawić alkohol (bo jak go nie ma, to wszystko jest dobrze) oraz się leczyć dalej. Ona się nie interesuje moim stanem psychicznym, który jest w tej chwili tragiczny i jest swego rodzaju szpilą w tą moją depresję. Kocham ją, bo dała mi wiele dobrego, ale mam wrażenie, że ona całkowicie mnie olała. I boję się, że już do niej nie dotrę, a chciałbym nadal walczyć o nią. W mojej depresji mnie opuściła, przez co czuję się jeszcze gorzej. Terapia psychologiczna raz w tygodniu nie pomaga. Faxolet 225g dziennie pomaga nie wiele. Śpię po 3-4 h dziennie i mam niechęć już do wszystkiego - do pracy, do ludzi, do dzieci, do życia, do świąt. Czuję sie totalnie samotnie i beznadziejnie z tym.... Planowałem sobie z nią życie, a przez głupi alkohol, na który sama zezwoliła i kazała mi odstawić leki by się zabawić, to teraz cierpię. Dobija mnie już wszystko w moim życiu przez to.

zaloguj się, aby dodać odpowiedź

Reklama:
Reklama:
Reklama: