REKLAMA:
REKLAMA:
REKLAMA:
REKLAMA:

Popularne na forum

Jestem alkoholikiem. W ubiegłym tygodniu miałem pięciodniowy ciąg po miesięcznym okresie abstynencji. Przez pięć dni (skończyłem w niedzielę wieczorem) piłem praktycznie od rana do nocy, najczęściej piwa (ogromną ilość), w niedzielę haniebnie przechyliłem pól litra czystej z gwinta w pół godziny i popiłem kilkoma piwami. Już wówczas trochę wymiotowałem, ale prawdziwy koszmar zaczął się od wczoraj kiedy już byłem trzeźwy. To chyba zbyt małe określenie jeśli nazwę mój stan kacem gigantem, to jest moim zdaniem bardzo silne zatrucie alkoholem, które trwa jeszcze dziś, mimo, że od niedzieli wieczór już nie piję, mam za sobą dwa dni abstynencji i wydawało mi się, że po takim czasie zwykły kac powinien ustąpić. A u mnie nie ustępuje i ma bardzo niepokojące objawy: ból głowy, ból żołądka, ucisk na wątrobie, duża potliwość, dreszcze, brak snu (w nocy przewracałem się tylko z boku na bok), płytki oddech, całkowite zmęczenie i wyczerpanie organizmu, rozdrażnienie, stany lękowe, opuchnięta twarz. Byłem wczoraj w szpitalu i otrzymałem trzy kroplówki glukozy i jedną elektrolitów, myślałem, że pomoże. Nigdy wcześniej nie chodziłem do szpitala w sprawie zatrucia alkoholem, ale wczoraj byłem strasznie zdesperowany, bo myślałem, że umrę. Zrobiono mi badania krwi i ponoć były dobre, obecności alkoholu we krwi już nie wykazało (Etanol: 0,00). Zaczynam mieć dziwne dreszcze i boję się czy po raz pierwszy w życiu nie będę miał typowego dla alkoholika drżenia rąk. Chcę zapytać ludzi dobrej woli, dzisiaj nie interesuje mnie umoralnianie i dawanie porad, po tym co przeszedłem wczoraj i dziś nie wyobrażam sobie abym kiedyś sięgnął jeszcze do butelki, chcę zapytać czy to normalne, że aż tak bardzo się zatrułem i już drugi dzień z rzędu mam ogromne boleści i problemy zdrowotne? Zawsze myślałem, że kac odchodzi po jednym dniu, a teraz mam go już w kolejny dzień i to na skalę dotąd której nie miałem. Proszę o porady, jestem załamany.
22 komentarz ostatni miesiąc temu
 
Witam mam poblem z samym sobą .nie pracuje od kilku lat ,nie potrafię znaleźć nic stałego . Cała sytuacja miała miejsce rok temu .Przechodziłem koronawirusa a po 3 miesiącach moje życie się zmieniło . Problemy z zasypianiem ,bezsenność ,suchość w gardle , Po dwóch tygodniach straszne odbijanie suchym powietrzem . Od tamtej pory podjąłem się diagnostyki , gastroskopia , wizyty u lekarza rodzinnego , laryngologa itp . Przez okres 2 miesięcy zaliczyłem około 40 wizyt u różnych specjalistów oraz kilkanaście badań , wszystko prywatnie . Badania żołądka nic nie wykazały . Budząc się w nocy ,złapałem się za głowę , wyczułem guza z tyłu głowy , pierwsza myśl rak , od tamtej pory ciągły ból potylicy który nie pozwalały funkcjonować , straszne napięcie ,ciśnienie w głowie które mi wierci czaszkę .Kolejne myśli o diagnostyce , Tomografia głowy która nic nie pokazał , ale i tak wiedziałem swoje , że mam w głowie pasożyta . Kolejne badanie które kosztowały mnie dużo stresu . W grudniu zamykam się w pokoju na okres 2 miesięcy , nic mi się nie chce , siedząc w telefonie szukam kolejnych chorób .Strasznie dużo przestudiowałem ,wydawało mi się że jestem mądrzejszy od lekarza , idąc na wizytę mówiłem mu że wiem co mi jest .Moja mam w rozmowie telefonicznej z jej sióstr powiedziała że zaraz ubzduram sobie taką jąder ,całą rozmowę słyszałem. Wojtek miał zapalenie pęcherza w lutym . Wiedząc o jego problemach po kilku dniach zauważyłem u siebie również problem. Przez który wylądowałem poraz pierwszy na sorze . Miałem problem z wypróżnianiem się , odczuwałem ból oraz zaobserwowałem zmniejszenie jąder,w głowie tak jąder . Widziałem z każdym dniem problem którego nigdy bym nie chciał mieć . Nie dawali mi to spokoju . Wizyta na sorze skończyła się badanie prostaty i genitali. Lekarz stwierdził zapalenie prostaty i przepisał lekarstwa . Po okresie 3 dni wylądowałem poraz drugi na sorze z tym samym problemem tylko w innym szpitalu Kolejne badania które nic nie wniosły ;( Byłem już wyczerpany życiem , przestałem jeść . Przez ten cały czas byłem sam. Nikt nie chciał mnie wysłuchać . W głowie miałem milion myśli . 3 wizyta na sorze z problemem braku wypróżnienia przez 10 dni .lekarz rodzinny przepisał mi wlewki i tabletki ,powiedział że jak nie pomoże mam jechac pilnie do szpitala Tym razem doszedł ból brzucha , Będąc w szpitalu zrobiono mi badania .kazno mi się odlać do pojemniczka ,niestety było to nie możliwe .założono mi cewnik który się zblokował , strasznie spięty byłem . 4 pielęgniarki stały na demną gdy ja leżałem rozebrany krzycząc z bólu . Przyjęto mnie wtedy na diagnostykę na 7 dni . Strasząc na samym początku stwardnieniem rozsianym . Myślałem że nie ma już dla mnie żadnego wyjścia , przez 2 doby w szpitalu nie przespałem ani minuty . Miałem mieć robiony rezonans odcinka piersiowego na następny dzień ale nie byłem w stanie się położyć w tej kapsule , tak mnie bolało potylica , musiałem się caly czas trzymać za potylicę . Wracając do łóżka w pokoju szpitalnym zauważyłem problem z słuchem , słyszałem dźwięki w cichym tonie , rozmowy które były toczone na korytarzu z drugiej strony , były przeze mnie słyszane . Otwarcie mogę powiedzieć że wpadłem w manie ( w psychozę ) myślałem że nie wyjde cały z tego szpitala . Zatrzołem pisać list pożegnalny płacząc przy tym jak nigdy , nie chciałem tego robic tylko musiałem ,bynajmniej tak myślałem . Chciałem wyjsc z szpitala i się zabić . W szpitalu miałem również robione badanie płynu rdzeniowego które nic nie pokazało . W dniu wypisania z szpitala , znów zatrzołem odczuwać straszny ból głowy , doszedł ból karku . Którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem . Rozmawiałem w szpitalu z psychiatra który otwarcie napisał na karcie podejrzenie psychozy. Po wyjściu ze szpitala neurologicznego , poszedłem do sklepu , kupiłem 2 piwa i realizowałem plan . Mało brakowało a skoczyłbym do rzeki , na szczęście odebrałem telefon od mamy , który zblokował mnie i nie zrobiłem tego . Wróciłem taksówka do domu . Zatrzołem odczuwać pisk w głowie , ciągły . W następny dzień ,wizyta u laryngologa czy napewno wszystko ok . Kolejne diagnostyki Lekarz nic nie stwierdził . Po wyjściu ze szpitala czułem się w gorszym stanie psychicznym niż do niego poszedłem . Umuwiłem wizytę u psychiatry i poszedłem z wypisem do niego Otrzymalem skierowanie do szpitala psychiatrycznego na konsultacje , trwała ok tygodnia i wypisałem się na własne życzenie , stwierdzono u mnie ciazka nerwicę ,przepisano mi kwetaplex przed snem ,oraz inne leki które całkowicie odstawiłem .Jak nie wezmę kwetaplex nie mogę wogole zasną. Psychicznie czułem się niebo lepiej Po kilku miesiącach zatrzołem zauważać nawrót choroby , Zatrzołem brać kredyty o których przed choroba nie chciałem nawet myśleć , zatrzołem wpłacać w nurt , chcąc wyjść z jednego w padłem w drugi . Poznałem nieodpowiednich ludzi ,z którymi nie chciałbym mieć nigdy do czynienia. Teraz nie dość że mam problemu z samym sobą to jeszce żyje ciągle w strachu i stresie . Mam kolejne myśli samobójcze , zostałem sam jak palec ,wszyscy nie na mnie uwzieli , nie chce współczucia tylko zrozumienia .Nikomu krzywdy nie zrobiłem, chciałem tylko podzielić się z kim moim problemem który mnie przerósł . Nie wiem co dalej ,nie chciałbym tego tak zostawiać ,za bardzo kocham moją mamę której i tak narobilem problemów . Od kilku lat powtarzałem że czuje się upośledzony ,że coś zemną jest nie tak . Chcą mnie z domu wywalić , strasza mnie policją przez te długi . Wiem że sobie nie poradzę sam ;( Dodam że gdy nie mielem długów ,to słyszałem od rodziny że pewnie mam . Nie minęło kilka tygodnie i się stało . Nie potrafię tego wytłumaczyć .to kolejna rzecz która się realizuje . Czy to może być dwubiegunowość , gdzie iść ,jak sobie radzić .proszę i pomoc
2 komentarz ostatni 7 miesięcy temu
 
Witam serdecznie :( Mam na imię Tomek, coraz bliżej mi do 40stki, a moje życie to ciągła walka z nerwicą , fobią społeczną , a ostatnio zaatakowała mnie na nieszczęście agorafobia. Jeszcze pięć lat temu męczyła mnie depresja, która była spowodowana tym, że mimo swojego wieku mam:niepoukładane życie, nie założyłem rodziny, nie poznałem nawet kobiety, z którą mógłbym wejść w związek.. ogólnie na tle moich znajomych nie osiągnąłem nic.No i jedyny przyjaciel od dzieciństwa odwrócił się na pięcie i olał mnie. Sytuacja poprawiła się trochę, gdy założyłem własną działalność- w wirze obowiązków trochę zapomniałem o smutku, zacząłem zarabiać jakieś lepsze pieniądze, i widocznie to trochę mnie dowartościowało. Natomiast wszystko trwało dość krótko i w momencie przestoju, gdy miałem więcej czasu dla siebie zacząłem popadać w dziwne stany odrealnień, zacząłem bać się wychodzić z domu, i nawet wyjście na 100 metrów stało się dla mnie czymś co powoduje ciemność przed oczyma i wrażenie, że stracę świadomość i nie wrócę, że nawet to 100 metrów to DALEKO zupełnie jakbym wypłynął na pełną wodę i zorientował się ,że słabo pływam a ląd jest daleko i nie dopłynę do brzegu( tak to najprościej opisać). Na domiar złego zaczęła wracać do mnie depresja, z dokładnie takich samych powodów co kiedyś i dokładnie czuję się zle tak jak wtedy :-Y Tym razem powiedziałem sobie, że nie dam się wpędzić w takie stany jak kiedyś a agorafobia tak silnie pokrzyżowała mi plany , że zapisałem się do psychiatry, a ten przypisał mi escitalopram(10mg rano) i pramolan ( wieczorem lub doraznie w czasie lęku). No i biorę już to prawie drugi miesiąc i NIC , a mało tego mam wrażenie, że escitalopram napędza epizody depresyjne, i daje tylko tyle, że gdy chce mi się płakać ,po prostu nie mogę, dodatkowo zaburzył mi libido chyba do zera... W czasie terapii nie napiłem się nawet łyka piwa także lek powinien spokojnie mieć szanse na działanie , ale ja tak jak wspomniałem nie czuję nic.Pramolan powoduje to ,że czuję się jakbym był po piwku ale kompletnie nie działa doraźnie uspokajająco, gdy popadam w lęki i te dziwne odrealnienia - a rzekomo miał tak działać. I tu pytanie: czy jeśli te leki nie działają a powodują, że czuję się po prostu gorzej, to czy takie zaburzenia mogą mieć jakieś inne podłoże? Od jakiegoś czasu widzę tak jakoś ciemniej/szaro, zawsze z powodu zbyt dużych nerwów miałem lekkie problemy z chodzeniem, ale teraz zdarzy mi się zaszurać podeszwą, czuję potworne zmęczenie i gdy mam taki napad to świat staje się nierealny/dziwny, coś zalega w gardle ( gdy zjem coś słodkiego to jest tragedia i nie mogę tego przełknąć)czasem gdy się budzę rano mam wrażenie, że nie wiem gdzie jestem, MAM lekkie problemy ze świadomością, no i wspomniane napady agorafobii, której wcześniej nie miałem. Czy może być to np stwardnienie rozsiane? Nikt u mnie w rodzinie nie miał SR ale ja już nie wiem co mi jest a to się pogarsza . Pomijając depresję, którą faktycznie mogę mieć.
6 komentarz ostatni 3 miesiące temu
 
REKLAMA:
REKLAMA: