Witam i bardzo proszę o poważne potraktowanie, zależy mi na jakichś poradach doświadczonych osób.
Poznałam kogoś rok temu, jest super, ale jedno nie daje mi spokoju. Opiszę to w skrócie:
Mężczyzna, lat 42. Jest pracowity, towarzyski, uśmiechnięty... Rozwiedziony lata temu - o swojej pierwszej żonie opowiada, że zdradzała go na potęgę, mają dwójkę dzieci, twierdzi, że to na pewno nie są jego dzieci, zrobił testy, wyszlo, że jego, facet twierdzi, że na pewno oszukane, a byla zona "zna kogo trzeba", bo była mafijną dilerką....
Dalej facet twierdzi, że lata temu - z 10 jak nie więcej, był przez miesiąc w szpitalu psychiatrycznym po próbie samobojczej. Stwierdzono schizofrenię paranoidalną po THC. Twierdzi, że wowczas ostro "ćpał". Uważa, że nic mu nie dolega i pomylili się z diagnozą.
Po tym fakcie przestał ćpać, zostawił tylko alkohol... Wyjechał za granicę do pracy, do kraju gdzie dozwolona jest marihuana. Pił alkohol i palił marihuanę w znacznych ilościach.
Po kilku latach poznał kobietę. Urodziło się dziecko. Facet twierdzi, że w tym kraju przesladowala go mafia, ciągle deptali mu po piętach, oraz przekupili tę kobietę, aby go trula pestycydami i wkłuwała narkotyki. Twierdzi, ze wyskakiwala mu wysypka u niej, co jest wg niego oznaką, ze organizm usuwa toksyny z organizmu, ktore mu w nocy aplikowała.
Ostatecznie uciekł od niej i od dziecka kiedy to miało rok. Twierdzi, że nie jest jego, bo kobieta na pewno go zdradzała.
Uciekł do Polski, gdzie jak twierdzi mafia go nie ściga. I nie ma wysypek. W Polsce nie pali marihuany.
I teraz tak - on opowiada to wszystko wiarygodnie. Jakby wszystko łączy się ze sobą logicznie. Ale jak to z boku wygląda? Dwie kobiety - podobna historia. Niby mu wierzę.
Odkąd się znamy zachowuje się zupełnie normalnie. Czy tamte opowieści wygladają na prawdopodobne? Czy mogly byc wynikiem naduzywania marihuany?
Czy jeśli nie będzie juz uzywał marihuany, jest nadzieja, ze nie będą się pojawiały takie mysli? Czy bezpiecznie się jest z nim związać? Oprocz tych opowiesci nic nie budzi moich zastrzezeń. Fakt, ze nie będzie juz palił marihuany sprawia ze czuję się uspokojona. Czy jesli schizofrenia byla wywolana uzywkami, to po odstawieniu juz nie wróci?
Jak to wygląda wg Was? Bardzo proszę o rady.