Hej kochani,
Pisze tutaj ponieważ potrzebuje wsparcia, nie daje sobie już ze soba rady. Wstydzę się porozmawiać o tym z partnerem.
Kiedyś mialam wysoka samoocene, zawsze były jakieś kompleksy ale mialam sie za ladna dziewczynę. Podrywało mnie również kilku chłopaków w czasach gimnazjum/liceum. Przynajmniej tak to zapamiętałam, ale może to fikcja? Zawsze znajdowały się te "piękne i popularne " dziewczyny które nigdy nie chciały się ze mna zadawać, obgadywaly. Zawsze czułam się wśród nich gorsza, ale tłumaczyłam to tym ze jestem zwyczajnie mniej atrakcjna.
Dzis mam 27 lat a od kiedy skończyłam 20 nie potrafię ze sobą żyć. Przez ostatnie 7 lat słyszę notorycznie komentarze od różnych ludzi, tych znajomych i nieznajomych, na temat mojego wyglądu, co wpędza mnie w tak duże kompleksy ze nie potrafię już wytrzymać w swoim ciele.
Wiele razy uslyszalam już ze mam mala głowę, ogromne uszy, niedorozwinięta szczękę, mala i wycofana brodę, brzydkie piersi, okropne duże dłonie i stopy (mam deformacje stawow, choroba nie potwierdzona), dziwnie zbudowana czaszkę, krzywe brzydkie zolte zeby i krzywy zgryz, opadajace powieki.
Uslyszalam również wiele razy ze długość/kolor wlosow mi nie pasuje i powinnam zmienić. Probowalam już wszystkich kolorów, zawsze jednak słyszę tekst "nie pasuje Ci to" - włącznie z naturalnym kolorem.
To samo jest z okularami, mam wadę wzroku i nosze okulary a z powodu malej twarzy żadne nie pasują dobrze - słyszałam komentarze ze nie pasuje mi to i powinnam miec soczewki. Za każdym razem jak latem kupuje sobie okulary przeciwsłoneczne, to również ciągle słyszę docinki czy "nie za duże te okulary bo zle wyglądam" mimo ze biore najmniejsze z możliwych..
Od roku staram się medytować, raz wychodzi lepiej raz gorzej. Staram się wmawiać sobie ze i tak nic więcej nie jestem w stanie z tym wyglądem zrobić i muszę się cieszyć z tego ze potrafię normalnie funkcjonować i żyje.. Ale kiedy słyszę po raz kolejny takie komentarze.. mam ochotę umrzeć.
Niedawno mialam urlop na który pozytywnie nastawiałam się od dłuższego czasu, wydawało mi się nawet przez chwile ze tymczasowo przestałam przejmować się tym jak wygladam, nie myślałam o tym tyle, a wręcz wydawało mi się ze wyglądałam ładnie. Pewnego wieczoru poszlam do klubu ładnie ubrana i pomalowana - nie wpuścili mnie..
Poszlam zatem do baru z moim narzeczonym, kiedy on poszedł po piwo a ja siedziałam przy stoliku, smutna poprzednim zajsciem, dosiadł się do mnie jakiś facet, pierwsze co pomyślałam to ze chce mnie poderwać. Powiedziałam ze miejsce jest zajęte. Odszedł do stolika obok. Kiedy przyszedł mój narzeczony ten facet przysiadł się do nas i przy moim facecie zapytał czy mam 11 lat, popatrzyłam na niego i nie odpowiedziałam, zapytal czy w takim razie 15. Udalam ze nie słyszę, zrobiło mi sie glupio, po czym jak narzeczony odgonil tego faceta, zapytałam o co mnie pytał, bo " nie dosłyszałam".
Moj narzeczony wiedząc jak byłoby mi przykro, powiedział ze ten facet mówił coś o swoim kumplu i o tym ze podryw mu nie idzie. To nie była prawda. Zrobiło mi się glupio, widzialam jak mojemu facetowi było glupio i przykro, bo przecież każdy chce mieć piękna kobietę.. A tu obcy pyta czy mam 11 lat w barze, kiedy jestem pomalowana i ubrana ładnie.
Zaczelam nad tym rozmyślać. Nie zliczę ile osób powiedziało mi w życiu ze wyglądam młodo. Sama również to zawsze widziałam, ale myślałam ze ludzie dają mi przynajmniej te 16-18 lat a nie 11... I to kiedy mam mocniejszy makijaż. Zabolało bardzo.
Na urlopie widziałam się z rodziną i znajomymi z którymi nie widziałam sie kilka lat. Wszyscy powitali mnie tekstem "nic się nie zmieniłaś". Moja babcia powiedziała ze wyglądam nadal jak na zdjęciu na którym mialam krótkie wlosy - no i 9 lat.
Zaczelam się zastanawiać czy nie jestem uposledzona, mam dość mojego życia. Ja na prawdę próbuje cieszyć się tym ze zyje, ze słyszę, mówię, czuje, widze.. Ale nie potrafię kiedy ciągle słyszę takie komentarze. Nawet na rozmowach kwalifikacjnych o pracę widzę, ze ludzie się dziwią kiedy przychodzę na spotkania o "poważniejsza pracę", nikt nie chce brac mnie do tych odpowiedzialnych prac, zawsze dostaje te gorsze, lub wcale.
Zrobiłam sobie rok temu operacje biustu o której marzyłam i na ktora odkladalam pieniądze wiele lat, ponieważ od zawsze robiłam wszystko w staniku z powodu piersi tubularnych i nasze życie seksualne nie było satysfakcjonujące a ja zle sie ze sobą czulam. Myślałam ze poczuje się kobieco. Chwile po operacji tak się czulam. Natomiast po jakims czasie znowu słyszałam komentarze, również takie ze te piersi mi nie pasuja ( nie sa duze, male C, nie noszę nawet wielkich dekoltow). A po ostatnich docinkach czuję się z tym jeszcze gorzej, czuje ze ludzie patrzą na mnie jak na dziwoląga, czuje się glupio z tym ze zrobiłam piersi a wyglądam na 9 lat..
Co roku wykonuje różne badania, nikt nigdy nie wykrył mi żadnej choroby. Nie rozumiem co się zadzialo bo kilka lat temu wydawało mi się ze jestem interesująca, dostawałam uwage i komplementy od innych.. Dziś słyszę tylko negatywy. Jedyna osoba która mówi ze jestem piękną kobietą, jest moj narzeczony z którym jestem 8 lat.
Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Wpadam w paranoje poniewaz nie wiem czy kiedyś nie zauwazalam tego jak wygladam, a komentarze innych interpretowałam w zly sposób z powodu zawyzonej samooceny, czy moze z biegiem lat dostałam jakiegoś uposledzenie /zbrzydlam tak bardzo. Moj dzien i moje myśli w 98% obracaja sie wokół wyglądu.
Dodam ze staram się o siebie dbać na każdej płaszczyznie, ale nie przeskoczę tego ze mam np. mala twarz czy krzywe zdeformowane dłonie czy stopy.
A po zajściu z nie wpuszczeniem do klubu, facetem w barze i komentarzach od znajomych ze nic się nie zmieniłam, w tak KRÓTKIM czasie, wstydzę się iść ulica jeszcze bardziej niz przed urlopem, a co dopiero wejść do baru, zamówić piwo czy kawę, wyjść do klubu, zaczelam się nawet wstydzić spotykania ze znajomymi, wstydzę się ubrać seksownie bo przecież 9 latce nie wypada i ubieram się zwyczajnie. Wstydzę się isc na rozmowę kwalifikacyjną (szukam teraz nowej pracy). Wstydzę się przed partnerem, boje się ze jest ze mna z litości (choruje na depresję od kilku lat) a nawet jeśli wydawało mu sie ze jestem ładna, to ze ten obcy facet utwierdził go w tym ze jednak jestem brzydka i wyglądam na dziecko. Dodam jeszcze, ze w ten sam wieczor, mojego narzeczonego przy barze zaczął podrywać jakis facet który powiedział mu ze jest piękny i atrakcyjny oraz ze wygląda bogato. Tak bardzo mi wstyd, tak bardzo mi zle. Ja dostalam obelgi a on komplement... I to od faceta...
Od jakiegoś czasu chodzę co jakiś czas do psychologa, wmawiam sobie sentencje ze jestem piękną, wartościowa, wystarczająca kobieta.. Natomiast to wszystko na nic, bo ludzie nadal mnie komentują, nie czuję się kobieta, nie czuję się nastolatka, zaczynam czuć się jak male dziecko. Czuję się uposledzoną, szkaradną dziewczyną. Jak sobie z tym poradzić? Jak o wygląda z perspektywy czytelnika? Czy moja ocena kiedyś mogła być tak bardzo zawyzona ze nie widziałam tego jak wyglądam i faktycznej oceny innych ludzi? Dlaczego ludzie sa tak podli? Nigdy nie skomentowałam nikogo zle, a wrecz zawsze starałam się zwrócić uwagę na pozytywy w czyims wyglądzie czy też charakterze, niestety dostaje zupełnie inne komentarze i reakcje, niz te które sama daje innym..