Witam. Miałem diagnozę F20 około 2000 roku. Wiele pobytów w szpitalach. Pół roku temu Zus orzekł, że nie jestem całkowicie niezdolny do pracy. Od pół roku więc żyje kosztem pomocy od rodziny. W pracy się dłużej nie utrzymuje -czuje napięcia, często nie mogę w ogóle podnieść się z łóżka rano.Podejmowałem też prace jako tłumacz na budowach, ponieważ przerwałem studia lingwistyczne. W wielu miejscach pojawiały się konflikty z przełożonymi z moim udziałem, miałem urojenia wsobne, że ktoś mnie nie lubi ,czy o mnie zle myśli. Pojawia się często też plątanina myśli i problemy z dłuższym skupieniem się na jednej czynnośći -po prostu "odpływam" na lekach -lekarze Zus orzekli ,że nie jestem niezdolny i zostawili mnie bez żadnych środków -do tego mam okresy manii i depresji -skorzystałem z kilkunastu chwilówek i mam już paru komorników na koncie w banku -brzmi jak rolleccoster? -ale czy ja serio jestem całkowicie zdrowy i zdolny ,żeby pracować? ....jak każdy pojedyńczy dzień w jakiejkolwiek pracy odbija sie u mnie psychosomatycznie -bólami całego ciała i zmiennym napędem emocji .Odwołałem się w sądzie od decyzji Zus -cała sprawa trwa już ponad pół roku .Czy ktoś miał podobną sytuacje i Wie ile można czekać na decyzje sądu w takiej sprawie ?A jeżeli sąd przychyli się do decyzji Zus -to co wtedy ? Bo ja mimo wszystko zawsze byłem ambitnym gościem -rozpocząłem studia na paru kierunkach ...przerywałem przez problemy z koncentracją, dopełnianiem obowiązków , myślę ,że organizm jest mimo wszystko uszkodzony chociażby przez kilkunastoletnią farmakologię i nawroty choroby, gdzie każdy lekarz psychiatra to powie ,nawroty schizofrenii powodują uszkodzenie mózgu ,zubożenie intelektualne -kiedyś nazywano tą chorobę dementia praceox .Ktoś coś doradzi co zrobić ,jeśli sąd przychyli się do decyzji Zus mimo takiej diagnozy?