Reklama:

Co mam robić ? (1404)

zaloguj się, aby wykonać akcję na forum

Forum: Psychoterapia

gość
11-01-2013, 21:39:39

gość
13-01-2013, 13:58:43

KAŻDY CZŁOWIEK POTRZEBUJE AKCEPTACJI, ZROZUMIENIA I PODZIWU.
Myślę że ludzie obciążeni chorobą psychiczną potrzebują tego dużo bardziej od tzw. normalnych ludzie.
Zwłaszcza że zazwyczaj są to ludzie b.zdolni, inteligentni, błyskotliwi - jednym słowem odbiegają
od normy.
W konsekwencji kiedyś tam, prawie zawsze nasze społeczeństwo niestety nie do końca
wyedukowane zrobi z takiego wariata-bo jak długo można być tylko z sobą?
Idąc dalej tym tokiem - szkoda że tak mało jest wariatów - prawda?
Przykład: Podczas rozmowy zawsze/no prawie zawsze/staram się kierować rozmowę na tematy które
interesują rozmówce.
Naturalnie oczekuję tego samego, w większości jednak przypadków rozmówca traci zainteresowanie
taką rozmową. PRAWDZIWY KOSZMAR
gość
13-01-2013, 14:45:39

Hej, odpowiedzialam ci dzis w nocy, ale post nie doszedl, moze bo nie bylam zalogowana i sie zbyt pòzno zoorientowalam. Teraz sobie ide troche odpoczac :), ale szybko i w skòrcie narazie: dobrze, ze piszesz, bo ci napewno pomoze. I Swiete slowa (to dzisiejsza nowosc), ze wszyscy potrzebujemy akceptacji, podziwu, zrozumienia... i, dodam, kilku inncyh rzeczy polaczonych z tymi :).
Do uslyszenia, ma nadzieje.
Pozdrowienia
Maria
gość
13-01-2013, 21:43:37

ewunia7 2013-01-08 22:07:45 Psa naturalnie odzyskałam, po tygodniu pobytu w szpitalu poprosiłam o przepustkę, dostałam na 24 godz. i odwiozłam pieska do rodziny na wieś.
Kubuś mój piesek, jest dla mnie najważniejszy- ludzi nie lubię.
Im bardziej chciałam do ludzi tym bardziej czułam się przez nich "ludzi" odrzucana i jak przypuszczam nic już tego nie zmieni.
Ja nie rozumiem, nie umiem być z ludzmi, trudno oczekiwać żeby ktoś mnie zrozumiał i umiał ze mną być - taka jest niestety okrutna prawda.
A wszystko tkwi w genach, oddziedziczyłam po mamie chorobę psychiczną - schizofrenie paranoidalną.
Nie znam mojej mamy, w wieku trzech lat oddana zostałam do Domu Dziecka. Dokładnie pamiętam rozpacz i ogromny smutek który temu towarzyszył.
To wiele wyjaśnia - prawda?
Człowiek wrażliwy a niestety taka jestem nie ma szans.
Napisałaś Mario - założe się że nie odpowiesz - prowokacja
Czy oczekuję jakiejś odpowiedzi? Jasne że oczekuję, a czy tego nie widać?
Czy chcę problem rozwiązać? Tego problemu rozwiązać się nie da! Chyba nie da! Jakiś margines sobie zostawiam jednak
nadzieja umiera ostatnia a z genami można walczyc
kropkanad
gość
13-01-2013, 22:03:57

ewunia7 2013-01-13 14:58:43 KAŻDY CZŁOWIEK POTRZEBUJE AKCEPTACJI, ZROZUMIENIA I PODZIWU.
Myślę że ludzie obciążeni chorobą psychiczną potrzebują tego dużo bardziej od tzw. normalnych ludzie.
Zwłaszcza że zazwyczaj są to ludzie b.zdolni, inteligentni, błyskotliwi - jednym słowem odbiegają
od normy.
W konsekwencji kiedyś tam, prawie zawsze nasze społeczeństwo niestety nie do końca
wyedukowane zrobi z takiego wariata-bo jak długo można być tylko z sobą?
Idąc dalej tym tokiem - szkoda że tak mało jest wariatów - prawda?
Przykład: Podczas rozmowy zawsze/no prawie zawsze/staram się kierować rozmowę na tematy które
interesują rozmówce.
Naturalnie oczekuję tego samego, w większości jednak przypadków rozmówca traci zainteresowanie
taką rozmową. PRAWDZIWY KOSZMAR
Masz tok myslenia przypominający moję mamę -sch. paranoidalna ma. Dużo chorowała więc jej nie pamiętam z dzieciństwa. Wychował mnie bijący tata alkoholik.
W ogóle "zdrowi" też się nie dogadają jak ja z ja. Dla każdego 1 słowo ma inne znaczenie tak więc dogadują się ajkotako. Już metafora jest bliższa prawdzie bo pozwala na fantazję i dopuszcza wieloznaczność.
Syty głodnego nie zrozumie... Tak to już jest. Kto nie cierpiał nie potrafi wyobrazić sobie cierpienia innych.
To nic złego pragnąć uznania i miłości. Tej rodzicielskiej co nie znamy nikt już nam nie da. Trzeba się z tym pogodzić ale nie potrafię.
Też zawsze staram się być super kompanem do rozmowy, ale lepiej dla mnie byłoby jak bym od czasu do czasu zamiast nadskakiwać adorować kompana do rozmowy była szczera.
Mam materiały o komunikacji- można tego się uczyć- ja spotkałam temat na warsztatach aktywacji zawodowej z pośredniaka. W internecie też to byś znalazła. "Zdrowi" też maja z tym problem.
kropkanad
gość
14-01-2013, 08:32:10

Piszesz Kropko-Zdrowi też mają z tym problem. WIEM
Dzisiaj może o moich "fajnych psychozach" - takiego terminu w psychiatrii chyba nie ma, muszę zapytać wujka google.
Uwielbiam wujka google - świetny z niego facet
Dawać mi tu go-może przytuli, zrozumie co czuję kiedy jest mi zle
No dobra - miało być o psychozach.
Jak wcześnie pisałam dokładnie 5.01.2008 r. miałam ZESPÓŁ PARANOIDALNY. Zostałam dowieziona przez Pogotowie Ratunkowe z policji, gdzie złożyłam skargę na prześladowanie przez nieznajome osoby, czułam lęk, urojeniowo interpretuje otoczenie - przepisane z karty inf.lecz.szpit. - i to akurat jest prawda.
Natomiast "miewa omamy słuchowe" tego nie pamiętam.
Mam duży żal do ordynatora szpitala-akurat miała dyżur w izbie przyjęć. Bardzo prosiłam o jakieś środki uspokajające i o pobyt kilku-dniowy w szpitalu. Czułam że to mi pomoże. Niestety nawet prośby o wypis na żądanie nie pomogły.
Pewnie dlatego że 2 lata wcześniej prawie wymusiłam pobyt w szpitalu, gdzie po kilku dniach zażądałam wypisu. Pamiętam lekarze próbowali mnie przekonać żebym została, że jeśli wrócę do domu zrobię sobie coś złego.
Leczono mnie dokładnie do 7.02.2008r. zalastą. Już w szpitalu mniej więcej po 2 tygodniach strach ustąpił a bałam się już naprawdę wszystkiego, ktoś kto to miał na pewno rozumie.
A miało być o kolejnych psychozach-może jutro bo dzisiaj mi się nie chce
gość
14-01-2013, 10:30:25

raczej weterani schzofr. majacy wglad w to co sie z nimi dzieje rozpoznaja po jakims czasie od epizodu omamu to ze był. mama to potrafi a jak slyszalas bylas przekonana ze to fakt i tak wyszlo
jednak dochodze do przykrej konkluzji:
to co łączy zagubionych w chorobie to pogrążenie w samym sobie w swoim świecie lepszym i bezpiecznym dla tego tak ciezko leczyc bo oni nie chca byc na zewnatrz sa w sobie i to ich pochlania
kropkanad
gość
14-01-2013, 12:24:20

jednak dochodze do przykrej konkluzji:
to co łączy zagubionych w chorobie to pogrążenie w samym sobie w swoim świecie lepszym i bezpiecznym dla tego tak ciezko leczyc bo oni nie chca byc na zewnatrz sa w sobie i to ich pochlania.
Przykrej Kropkonadi - dlaczego przykrej?
Dla Ciebie pewnie tak, w końcu zaliczasz siebie do tzw. zdrowej większości.
Ktoś inny powie - TYP ANTYSPOŁECZNY
A moim zdaniem - a co? a nie mam prawa do tego żeby też czuć się dobrze? żeby być w świecie lepszym i bezpieczniejszym?
gość
14-01-2013, 13:56:27

Przykrej, bo tylko ten co go wciągnęło jeśli chce da się wyciągnąć. Moja przyjaciółka i mama chorują i jestem bezsilna w obec tego. To wkuża.
A ja?
"Normalna" nie jestem.
Jedtem DDD, DDA, zabużenia osobowości- osobowość schizofreniczna, socjopatia- minimum tyle się w sobie doszukuję. Depresja to stan stały u mnie. "Klapouchy"- to ja.
Jestem społecznie wycofana, zamknięta, nieufna, choć szukam życzliwych ludzi i staram się nie być w sobie zapatrzona.
Uważam, że gdybym się tak sobą nie interesowała, nie byłabym taka przewrażliwiona i byłoby mi lżej.
Potrzebuję pomocy, własnej i innych by nie wpaść w to co moja mama. A zdażały się zabużenia snu, stany lękowe, urojeniowe interpretacje...
Na tym portalu nikt mnie nie wyśmiewa, traktuje z powagą i szacunkiem. Ja też staram się taka być. Szanuje indywidualistów. Uwielbiam światłe umysły. Nie ważne czy szalone. Pozdrawiam i już nie przeszkadzam.
kropkanad
14-01-2013, 20:22:04

Nie przeszkadasz, wyzal sie, pisz co Ci lezy "na sercu"" zawsze bedzie Ci lzej, a jeszcze ta mila swiadomosc,ze ktos to czyta ...
raf33

zaloguj się, aby dodać odpowiedź

Reklama:
Reklama:
Reklama: