ewunia7 2013-01-08 22:07:45 Psa naturalnie odzyskałam, po tygodniu pobytu w szpitalu poprosiłam o przepustkę, dostałam na 24 godz. i odwiozłam pieska do rodziny na wieś.
Kubuś mój piesek, jest dla mnie najważniejszy- ludzi nie lubię.
Im bardziej chciałam do ludzi tym bardziej czułam się przez nich "ludzi" odrzucana i jak przypuszczam nic już tego nie zmieni.
Ja nie rozumiem, nie umiem być z ludzmi, trudno oczekiwać żeby ktoś mnie zrozumiał i umiał ze mną być - taka jest niestety okrutna prawda.
A wszystko tkwi w genach, oddziedziczyłam po mamie chorobę psychiczną - schizofrenie paranoidalną.
Nie znam mojej mamy, w wieku trzech lat oddana zostałam do Domu Dziecka. Dokładnie pamiętam rozpacz i ogromny smutek który temu towarzyszył.
To wiele wyjaśnia - prawda?
Człowiek wrażliwy a niestety taka jestem nie ma szans.
Napisałaś Mario - założe się że nie odpowiesz - prowokacja
Czy oczekuję jakiejś odpowiedzi? Jasne że oczekuję, a czy tego nie widać?
Czy chcę problem rozwiązać? Tego problemu rozwiązać się nie da! Chyba nie da! Jakiś margines sobie zostawiam jednak
ewunia7 2013-01-13 14:58:43 KAŻDY CZŁOWIEK POTRZEBUJE AKCEPTACJI, ZROZUMIENIA I PODZIWU.
Myślę że ludzie obciążeni chorobą psychiczną potrzebują tego dużo bardziej od tzw. normalnych ludzie.
Zwłaszcza że zazwyczaj są to ludzie b.zdolni, inteligentni, błyskotliwi - jednym słowem odbiegają
od normy.
W konsekwencji kiedyś tam, prawie zawsze nasze społeczeństwo niestety nie do końca
wyedukowane zrobi z takiego wariata-bo jak długo można być tylko z sobą?
Idąc dalej tym tokiem - szkoda że tak mało jest wariatów - prawda?
Przykład: Podczas rozmowy zawsze/no prawie zawsze/staram się kierować rozmowę na tematy które
interesują rozmówce.
Naturalnie oczekuję tego samego, w większości jednak przypadków rozmówca traci zainteresowanie
taką rozmową. PRAWDZIWY KOSZMAR