Reklama:

Popularne na forum

Czy taka pustka w glowie, brak myśli to już jest jakiś rodzaj schizofrenii, do tego dochodzą objawy derealizacji i depersonalizacji, mam ciągłą anhedonię, nic mnie nie cieszy, nie potrafię się złościć, smucić ani cieszyć niczym, straciłem w ogóle zainteresowanie życiem i czymkolwiek, śnią mi się koszmary
1 komentarz
ostatni 4 miesiące temu  
Dobry wieczor. Niestety ostatni kontakt z moją znajomą miałam w marcu 2026. Twierdziła że wszystko świetnie, ale nie chciała rozmawiać. Pól roku wcześniej przeniosła się do nowo poznanego partnera 500 km od poprzedniego miejsca zamieszkania. Z odprysków informacji wiem, że jej życie wkrótece potem zawaliło się zupełnie, bo wczesnym latem tego roku znowu nastąpił nawrót manii. Nie mam z nią żadnego kontaktu i osoby które przedtem go miały, też go straciły. Tak naprawdę nie wiem zupełnie co się z nią dzieje, czy przebyła kolejny nawrót manii i jest gdzieś w Polsce na jakimś oddziale, czy przygarnęła ją jej dalsza rodzina, co się z nią dzieje. Poprzednio dostawałam jakieś informacje, dziwne bo dziwne, ale zawsze. Bywałam nagle w środku tej manii włączana do jakichś dziwnych grup, które zakładała na SM, lub coś w tym rodzaju. Teraz nic. Mijam jej pusty dom gdy przejeżdżam tamtędy, jest to strasznie, strasznie smutne. Co jakiś czas wysyłam sygnał smsem, whatsappem, mailem, zaglądam na SM. Cisza. Mam nadzieję, że jej syn, równolatek mojego, jest zaopiekowany i zdiagnozowany, bo wiem że to się niestety w genach odkłada, a on ma obciążnenie z dwóch generacji (matka i babka od strony matki). Syn mieszka z ojcem. Modlić się pozostało.
835 komentarz
ostatni miesiąc temu  
Chciałbym już wrócić do równowagi i zająć się rzeczami które nadają życiu sens
1 komentarz
ostatni 5 miesięcy temu  
Jak zacząć więcej mówić o sobie? Mój problem polega na tym że wole słuchać innych niż mówić. Ale zaczyna to być bardzo męczące, ponieważ np po świętach i wizytach rodzinnych, rodzina/rodzeństwo podczas rozmów mówiło o sobie, jak duże podwórko mają i co będą z tym robić, o ich wakacjach i planach , wyjazdach służbowach i szkoleniach a ja zadawałam pytania(z grzeczności oczywiści) i wychodzi na to że po rodzinnym spotkaniu wiem o nich dosłownie wszystko a oni o mnie nic, nawet czym się zajmuje! Bo samej jest mi głupio tak mówić, odczuwam to jakbym się chwaliła, a potem jak coś powiem to nikt nie zadaje pytań i jest cisza, o co z tym chodzi?? Zaczyna to być dla mnie męczące, bycie cichym i nie mówię nic o sobie (odnoszę wrażenie że to co mówię jest nieciekawe i nikogo to nie interesuje)bo nikt czasem nie podejmuje temu, rozmowy konwersacji. Czuję że dużo tracę, ludzie są szczęśliwi że o nich wszystko wiem i zapytałam (z grzeczności różne pytania) a ja czuję się fatalnie, wychodząc ze spotkania nie mówić nic o sobie 😔 Jak się tego nauczyć? Jest mi smutno, bo inni gadają nawet o swoich dzieciach a mi Ciężko wspomnieć coś o swoich dzieciaczkach (bo odnoszę wrażenie że to nie będzie ciekawe dla rozmówcy i nic nie mówię / albo że będzie to nudne dla kogoś, albo PO PROSTU NIE WIEM CO POWIEDZIEĆ I MAM PUSTKĘ! Jak zacząć mówić więcej, proszę o porady. Mam już trochę dość wychodzenia ze spotkania z głową pełną informacji o drugiej osobie a ja prawie nic nie mówię o sobie.
1 komentarz
ostatni 4 miesiące temu  
Cześć wszystkim, mam kilka sugestii dla osób, które mają obecnie problemy. Możemy spróbować je wspólnie rozwiązać. Napisz do mnie na Telegramie @work477
2 komentarz
ostatni 9 miesięcy temu  
Moim zdaniem za dużo tych leków i ogromne dawki. Mnie rok po szpitalu zaczęto redukować ilość leków . Teraz biorę inne leki w małych dawkach bo jest remisja choroby.
3 komentarz
ostatni miesiąc temu  
Witam. Mój problem zaczął się półtora roku temu, zaczęło mnie tak jakby "gnieść" w klatce piersiowej, poszedłem do lekarza rodzinnego, zrobił rtg klatki piersiowej, ekg, morfologie i wszystkie badania wyszły ok - diagnoza nerwoból. Wróciłem do pracy, było trochę lepiej, do grudnia zeszłego roku, wtedy wróciło z podwójną siłą, doszły problemy z oddychaniem oraz ataki paniki. Poszedłem znowu do lekarza, tak samo rtg (wyszły jakieś drobne zmiany niedodmowe nad przeponowe z prawej strony, przy czym w klatce piersiowej gniecie mnie z lewej), dał skierowanie do kardiologa(ten zrobił ekg serca, stwierdził, że ból nie ma charakteru kardiologicznego i kazał przyjść za pół roku zrobić badanie wysiłkowe), badania morfologii, moczu wszystko ok - diagnoza nerwica lękowa, przepisał sympramol i kazał brać. Po zażywaniu leku ponad miesiąc poprawiło się jedynie to, że ataki paniki zelżały i zdarzają się już sporadycznie - problemy z oddychaniem, ucisk w klatce jak był tak jest. Moje pytanie brzmi co dalej z tym robić, do jakiego lekarza się udać po dalszą diagnozę, bo tak się nie da funkcjonować, praca z jakimkolwiek narzędziem lewą ręką nie wchodzi w grę, ćwiczyć też się nie da. Dodam jeszcze, że ból czasem ustępuje w zależności od pozycji ciała (najlepiej się czuję leżąc na plecach). Pozdrawiam
1 komentarz
ostatni 6 miesięcy temu  
Witam Chris. Nie mam dla Ciebie gotowego rozwiązania, bo sytuacja wydaje się być skomplikowana, a opisane symptomy mogą wskazywać faktycznie na prodromalne stany schizofrenii. Rozmowa z mamą będzie w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem tym bardziej , że możesz rozwiać własne wątpliwości na płaszczyźnie genezy rodowodu powyższych dysfunkcji partnerki, Wspominam o korelacji przekazu genotypowego gdzie istnieje ewidentne połączenie w drzewie genologicznym zaburzeń takich jak schizofrenia, a że taka korelacja występuje wskazuje diagnoza brata. Powiem Ci tak, ciężki temat i na pewno nie pokuszę się o jakąkolwiek sugestię jak masz postępować. Wiesz z czym hipotetycznie może się wiązać taka relacja i musisz przeanalizować czy będziesz wstanie wytrwać na dłuższą metę w takim związku. Trzymam kciuki za dobry wybór i pozdrawiam.
2 komentarz
ostatni 5 miesięcy temu  
Reklama: