Witajcie loguje się na forum chyba z desperacji mam 27 lat nic w życiu nie osiągnąłem i chyba nie osiągne choruję odkąd pamiętam zaczęło się niewinnie a teraz nie wiem co ze sobą zrobić ciągle bujam w obłokach marzę o lepszym życiu często mam omamy i coraz bardziej chcę śmierci choć się boję umierania
Dzień dobry wszystkim.
Jestem nowy na tym forum więc opiszę pokrótce swoją sytuację. U mojej żony 4 lata temu zdiagnozowano CHAD, gdy była w fazie hipomanii. Wcześniej leczyła się na depresję. Od tego momentu brała przepisane leki i jej stan był w miarę stabilny. Około miesiąc temu rozpoczęła się kolejna faza hipomanii, którą po korekcie leczenia zaczęliśmy opanowywać jakieś 2 tygodnie temu. Podczas tej fazy kupowała wiele rzeczy potrzebnych i mniej potrzebnych, pomagała rodzinie i znajomym - czasem na siłę, miała pomysł na otwarcie dwóch firm, itp. Nawiązała również kontakt z firmą inwestycyjną, jak się później okazało - byli to oszuści, którzy podszywali się pod faktycznie istniejącą firmę. Tylko cudem udało mi się w porę o tym dowiedzieć i odpowiednia zareagować. Żona nie zdążyła kliknąć żadnego linka ani wysłać im żadnych pieniędzy. Twierdzi, że żadnych pieniędzy by im nie wysłała, ale pieniądze ze swojego PPK, zdążyła już wypłacić na nowo stworzone konto, do którego nie mam dostępu, o czym też dowiedziałem się po fakcie. Jesteśmy małżeństwem od 15 lat i nie mamy rozdzielności majątkowej.
Po tej sytuacji z oszustami zastanawiam się jak zabezpieczyć finanse naszej rodziny na wypadek kolejnego epizodu hipomanii czy manii?
W jaki sposób poradziliście sobie z taką sytuacją?
Poczytałem trochę i na chwilę obecną widzę kilka rozwiązań - żadne nie jest idealne:
1. Częściowe ubezwłasnowolnienie - przez ostatnie 4 lata, żona funkcjonowała normalnie (czasem miała trochę mniej energii, czasem trochę więcej, ale wszystko w akceptowalnych granicach) i nie chcę aby czuła się jak przedmiot, bez swojego zdania.
2. Rozdzielność majątkowa - pomijając fakt, że rozliczając się samodzielnie płaciłbym większy podatek - nie chcę aby żona miała możliwość zaciągania pożyczek i kredytów na siebie, bo wtedy nasz majątek, który musiałby być przepisany na mnie , nie ucierpi ale po okresie manii przecież musiałbym jej pomóc spłacać ewentualne długi
3. Dodatkowe wspólne konto na które wpłacane byłyby na bieżąco pieniądze na życie, rachunki itp. W fazie hipomanii miałaby dostęp tylko do niego. Ale nawet wtedy jest w stanie odstrzec PESEL (za pomocą Mobywatela lub osobiście w urzędzie gminy) i wziąć hipotetycznie kredyt
Kolejne pytanie, czy możecie polecić jakiegoś dobrego psychiatrę oraz psychoterapętę od CHAD we Wrocławiu?
Hej wszystkim.
Dawno mnie tu nie było.W moim życiu dużo się zmieniło.Mam normalną pracę.Wprawdzie tylko 6 h dziennie,ale jednak.Niestety,wraz z pracą,która wiąże się ze stresem wróciły niektóre objawy mojej choroby.Najgorszy jest lęk związany z fobią społeczną i pogorszenie nastroju,a także anhedonia.Nie mogę sobie z tym poradzić.Chciałabym też mieć jakąś przyjaciółkę do pogadania bo nie mam wogóle przyjaciół i bardzo mi to doskwiera.Z partnerem w związku jestem już 7 lat.Kocham go i jest też moim przyjacielem,ale z koleżanką to można pogadać o babskich sprawach...
Dobry wieczor. Niestety ostatni kontakt z moją znajomą miałam w marcu 2026. Twierdziła że wszystko świetnie, ale nie chciała rozmawiać.
Pól roku wcześniej przeniosła się do nowo poznanego partnera 500 km od poprzedniego miejsca zamieszkania. Z odprysków informacji wiem, że jej życie wkrótece potem zawaliło się zupełnie, bo wczesnym latem tego roku znowu nastąpił nawrót manii.
Nie mam z nią żadnego kontaktu i osoby które przedtem go miały, też go straciły. Tak naprawdę nie wiem zupełnie co się z nią dzieje, czy przebyła kolejny nawrót manii i jest gdzieś w Polsce na jakimś oddziale, czy przygarnęła ją jej dalsza rodzina, co się z nią dzieje.
Poprzednio dostawałam jakieś informacje, dziwne bo dziwne, ale zawsze. Bywałam nagle w środku tej manii włączana do jakichś dziwnych grup, które zakładała na SM, lub coś w tym rodzaju. Teraz nic.
Mijam jej pusty dom gdy przejeżdżam tamtędy, jest to strasznie, strasznie smutne.
Co jakiś czas wysyłam sygnał smsem, whatsappem, mailem, zaglądam na SM. Cisza.
Mam nadzieję, że jej syn, równolatek mojego, jest zaopiekowany i zdiagnozowany, bo wiem że to się niestety w genach odkłada, a on ma obciążnenie z dwóch generacji (matka i babka od strony matki). Syn mieszka z ojcem.
Modlić się pozostało.
Hej :-) postanowiłam wejść na ten wątek, ponieważ nie było mnie tutaj ładnych parę lat. Sentyment do tego miejsca pozostał jak i ciekawość, czy są tu jeszcze osoby z tamtego okresu( mam ogromną nadzieję, że u was wszystko dobrze, daliście radę i brniecie do przodu.
Nie wątpliwe lata mijają, czas leci nieubłaganie, ale gdzieś tam w głębi pozostaje jakaś mała cząstka tego miejsca. I fajnie, że ten portal nadal funkcjonuje.
Różne rzeczy się tu działy :-D dosłownie były smutki, były radości, kłótnie, żale, skargi. Czasem można było to porównać do telenoweli, ale również wjeżdżała sprawa dla reportera ( pomimo tego, iż Jaworowicz jest tylko jedna :-D) heh lub pogawędki jak przy kawie i herbatnikach. Cuda na patyku, każdy mógł być sobą. Czasem z lepszej a czasem z gorszej strony( jesteśmy tylko ludźmi) więc tak to wyglądało. Miejsce w którym można było zobaczyć siebie z innej perspektywy i pozwolić na to innym.
Nie wiem jak macie poza tą stroną, ale sami wiecie, że nie jest to łatwe.
Ogólnie życzę wam wszystkiego dobrego, starym wyjadaczom tej strony jak i nowym :-)